Jesteś naszym

Liczniki odwiedzin

gościem 

Kontakt:jozef.info@wp.pl

     |    Porządek Mszy Św.    |    Kancelaria Czynna    |     Sakrament Chrztu przyjęli   |    Sakrament Małżeństwa zawarli    |    Przeszli do wieczności    |


Strona Główna


Ogłoszenia Parafialne


Intencje Mszalne


Informacje Ogólne


Historia Parafii



LINKI

Diecezja Radomska


Wieczory Muzyczne


Gość Niedzielny


Dzieło Biblijne


Biblia Tysiąclecia


OSP Jedlnia - Letnisko


 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 


ZANIM BYŁA PARAFIA

   Nie można rozpocząć opisu historii parafii bez zagłębienia się w okres poprzedzający formalne jej powstanie, tzn. czas dojrzewania myśli i budowy pierwotnej kaplicy. Bowiem gdyby nie determinacja pomysłodawców, fundatorów, z pewnością parafia zyskała by inną lokalizację. Istnienie murowanej kaplicy w tym miejscu było więc decydujące aczkolwiek, jak póżniej do tego dojdziemy, umiejscowienie parafii właśnie tutaj - do końca nie było takie oczywiste.

 

Zajrzyjmy zatem do Kroniki i zapisków wspominających początki Letniska i budowę samej kaplicy.

PROJEKT PIERWOTNEJ KAPLICY

 


  

   "Grono osób z pobliskiego Radomia, wsród nich lekarz dr Ludwik Żerański, Zygmunt Płużański, doszli do przekonania, że teren między stacją kolejową "Jedlnia", a źródełkiem za gzówką nadaje się na założenie letniska. Wykupili od gospodarzy z Piotrowic tzw. dodatki, pobudowali wille, teren zalesili i tak powstała Jedlnia Letnisko".


   

   Ponieważ na miejscu nie było kościoła (kościół parafialny św. Jana w Radomiu-14 km, kościół w Jedlni-5 km) - powstała myśl wybudowania kaplicy. Inicjatorami i fundatorami byli głównie: Hertel Franciszek, Wickenhagen Karol (protestant), Płużański Zygmunt, Żerański Ludwik, Sobecki Aleksander, Golczewski Czesław (ówczesny Prez.m.Radomia)    i inni.

   Kaplicę w stylu gotyckim o wymiarach 12,5m x 6,5m zaprojektował inż. A. Załuski, architekt z Radomia, a projekt zatwierdził Urząd Guberialny Radomski w dniu 3 czerwca 1905 roku.

   Budowę kaplicy inicjatorzy i fundatorzy wyżej wymienieni wraz z mieszkańcami okolicznych wiosek ukończyli w lipcu 1906 roku "pod dyrekcją światłych rad i wskazań Przewielebnego Ks. Prałata Piotra Górskiego, Dziekana Radomskiego i proboszcza ówczesnej parafii farnej w Radomiu, na terenie której kaplica ta powstała".

   W dniu 22 lipca 1906 roku, jak dokumentuje to akt przechowywany w archiwum parafialnym, kaplica została poświęcona uroczyście i oddana do użytku publicznego przez wspomnianego wyżej ks. prałata Piotra Górskiego, z tytułem Wniebowzięcia N.M.P. i świętem dorocznym dnia 15 sierpnia.

   Stosownym będzie wspomnieć w tym miejscu o pewnym wydarzeniu, które miało miejsce, gdy wśród mieszkańców letniska zakiełkowała myśl o budowie kaplicy.

AKT EREKCYJNY

   Ciężko zachorowała p. Matylda, żona Karola Wickenhagena, protestanta. Jej życie "wisiało na włosku". Zrozpaczony mąż sprowadził najsłynniejszych lekarzy, spośród nich dra Neugebauera, który nie podjął się leczenia, nie widząc dla chorej ratunku. Inny lekarz, dr Choromański, wielka sława, zastosował jeden zabieg,"Który mół spowodować śmierć natychmiastową, lub, co było mniej prawdopodobne, ocalić życie". Po tej interwencji gorączka zaczęła spadać, ustały dreszcze - następowała powolna poprawa.
   W tych strasznych, decydujących chwilach, mąż wraz z matką chorej, chodził do figury Matki Możej Niepokalanej w ogrodzie p. Chmielewskiego - leżał krzyżem i poczynił obietnicę, że gdy żona wyzdrowieje postawi taką samą figurę w swoim ogrodzie.

 

      PIERWSZA STRONA KRONIKI

   Ta żarliwa modlitwa została wysłuchana, a wyzdrowienie p. Mtylda i jej otoczenie    uznały za cud. Karol Wickenhagen postawił figurę niepokalanej w ogrodzie, a gdy    dojrzała myśl o budowie kaplicy - ofiarował cegłę, a żona Matylda oblicówkę i dachówkę.
    Jak później zapisze ks. proboszcz - wydarzenie to zapoczątkowało szcególne  nabożeństwo parafian do Matki Bożej.

 

 

 

 

 

POWSTANIE PARAFII - 28 KWIETNIA 1921 roku

   "Mając na względzie dobro i pozytek dusz parafian, należących do parafii św. Jana w Radomiu, Władza Duchowna Diecezjalna zarządzeniem i decyzją w roku 1921 postanowiła rzeczoną parafię rozdzielić na cztery samoistne parafie.
(...) Z wysuniętych wsi bardziej jeszcze na wschód od Radomia, aktem erekcyjnym Sandomierskiej Kurii Diecezjalnej, z dnia 28 kwietnia 1921 roku, pod liczbą 1182, została wznowiona parafia Opieki Św. Józefa przy Kaplicy na Letnisku-Jedlnia, miejscowości urzędowo pisanej i nazywanej Piotrowice-Kolonja, w gwarze ludowej nazywanej - Mokrzec".

 

    W ten to sposób ks. Władysław Korpikiewicz odnotowuje na pierwszej stronie Kroniki Parafialnej fakt erygowania naszej parafii.

    Wyżej wymienionym aktem erekcyjnym do parafii przydzielone zostały następujące wioski: Aleksandrów-361 mieszkańców, Antoniówka-201 mieszkańców, Dawidów-117 mieszkańców, Lasowice-129 mieszkańców, Groszowice-337 mieszkańców, Myśliszewice-396 mieszkańców, Piotrowice-247 mieszkańców, Letnisko-Jedlnia-612 mieszkańców, Figietów-91mieszkańców, Tomaszów-40 mieszkańców, Klwatka Królewska Kolonja-147 mieszkańców, Rajec Duchowny, Rajec Duchowny Kolonja, Komorniki Rajeckie, Rajec Letnisko i Kurzaczka-487 mieszkańców, Folwark-61 mieszkańców, ogółem-3397 wiernych.

   Po ogłoszeniu jednak aktu erekcyjnego przedstawicielom wiosek, mieszkańcy Myśliszewic zwrócili się z prośbą do ówczesnego Sufragana Sandomierskiego o przeniesienie siedziby parafii do Myśliszewic, zobowiązując się jednocześnie: ofiarować grunt pod budowę kościoła, domu parafialnego i pod cmentarz grzebalny.

   Wobec takiego postawienia sprawy Władza Diecezjalna odnosła się do tej prośby przychylnie i zmieniła lokalizację parafii.

   Kiedy jednak mianowany proboszcz zwrócił się do swoich parafian, by omówić konkretny sposób uruchomienia i organizacji parafii, mieszkańcy Myśliszewic cofneli swoją obietnicę i chęć organizowania parafii u siebie. "Wobec takiego postawienia sprawy i niechęci, Władza Diecezjalna poleciła organizować parafię przy istniejącej kaplicy w Piotrowicach na Letnisku Jedlnia".

  PIERWSZY PROBOSZCZ

  Decyzją Władzy Duchownej z dnia 2 września 1921 roku, pierwszym proboszczem nowopowstałej parafii został wikariusz parafii św.Jana w Radomiu - Ks. Władysław Korpikiewicz.

"Na skutek tej decyzji mianowany proboszcz dnia 6 stycznia 1922 roku przyjechał, uprzedziwszy parafian, z pierwszym nabożeństwem i oficjalnie w tym dniu rozpoczął duszpastwrzowanie w nowej parafii - życzliwie i serdecznie przez jednych, obojętnie przez drugich, nieżyczliwie i niechętnie, a nawet otwarcie wrogo przyjęty przez innych parafian swoich".

  Niechęć i wrogość części parafian (Myśliszewice, Klwatka Królewska, Rajec Duchowny) miała swe źródło w braku akceptacji przynależności do nowej parafii. Toteż jak pisze ks. Korpikiewicz, nieżyczliwie odnoszono się do niego, nieprzychylnie traktowano poczynania związane z tworzeniem i organizacją parafii.

  CMENTARZ PARAFIALNY

  Już pierwszego dnia pobytu proboszcza w parafii wydarzył się wypadek śmierci. Pewien gospodarz z Myśliszewic, idąc na pierwsze nabożeństwo, upadł tak nieszczęśliwie na zalodzonej drodze, że "zabił się i umarł na miejscu nie pojednawszy się z Bogiem przez ostatnie Sakramenta Św."

  Ponieważ nie było cmentarza grzebalnego, "mieszkańcy wsi najbliższe Aleksandrowa" zaraz po Mszy św. urządzili zebranie i oddali z terenu pastwisk dwie morgi ziemi pod miejsce spoczynku zmarłych.

  Nazajutrz, jednocześnie z pogrzebem, należało miejsce przeznaczone na cmentarz poświęcić i w tym celu przybył Ksiądz Dziekan Piotr Górski w asyście wikarego, ks. Pospieszyńskiego.

  "Po odbytych egzekwiach w Kaplicy, ruszył żałobny kondukt pogrzebowy, prowadzony przez Księdza Dziekana i dwóch Kapłanów, na miejsce wiecznego spoczynku. Przed rozpoczęciem ceremonii poświęcenia cmentarza uczestnicy konduktu pogrzebowego, a głównie mieszkańcy Myśliszewic oraz niezadowoleni parafianie innych wiosek podnieśli w tłumie wrzask i niesamowity krzyk usiłując przeszkodzić ceremoni poświęcenia cmentarza. Znaleźli się tłumie i tacy, którzy wykrzykiwali, że nie pozwolą nikomu zdjąć z wozu trumny ze zwłokami i pochować. Próbowano nawet siłą wóz z trumną opanować, by złoki nieboszczyka zawieść do Radomia na cmentarz grzebalny. Na widok tego zajścia Ksiądz Dziekan zareagował energicznie, tłum uspokoił, najśmielszego krzykacza spośród uczestników tego pogrzebu uderzył zrzucając mu czapkę z głowy. Słowa zaś skierowane do niego: "Gałganie! ty drugi będziesz leżał na tym cmentarzu!" - uśmierzyły zrewoltowany tłum. Dokonano wtedy poświęcenia miejsca przeznaczonego na cmentarz, poczem już bez żadnych sprzeciwów trumnę ze zwłokami nieboszczyka złożono w uprzednio przygotowanym grobie. W pierwszym tygodniu pasterzowania zdarzyło się jeszcze dwa wypadki śmierci w parafii".

  Ponieważ trzy pierwsze wypadki śmierci zdarzyły się w przeciągu tygodnia czasu, zatem proboszcz nie miał możliwości zwrócić się do władz administracyjnych o zalegalizowanie przeznaczonego na grzebanie zmarłych miejsca.

  W wyniku skargi kilku letników cmentarz zamknięto i nakazano grzebanie zmarłych w Radomiu. Jednakże, gdy zdarzył się kolejny wypadek śmierci, ksiądz proboszcz wykazał wobec władz stanowczość, chociaż w dniu pogrzebu, po nabożeństwie zjawiła się policja, by nie dopuścić do pochówku. Zebranych ksiądz proboszcz skierował na konselację, a sam udał się powtórnie do Starostwa, by odwołano zakaz grzebania na cmentarzu parafialnym, używając argumentu, że na "bezzwłoczne i definitywne tej sprawy załatwienie czekają na katafalku zwłoki nieboszczki".

  Dwa dni i dwie noce faktycznie zmarła oczekiwała na pogrzeb - aż komisja zatwierdziła granice cmentarza i zezwoliła na grzebanie zmarłych.

 

  DALSZE NIEZADOWOLENIE

  Jeszcze jakiś czas niezadowoleni parafianie z Rajca Duchownego opierali się proboszczowi. W jednym przypadku nawet, gdy nie uzyskali zgody na pochówek zmarłej w Radomiu, a tamtejsi księża nie uczynili zadości ich żądaniu "pochowali nieboszczkę skądinąd zacną i pobożną nawet bez kościelnego pokropienia".Śluby i chrzty załatwiano również najczęściej w Radomiu "posługując się w tych wypadkach najrozmaitszymi krętactwami i cygaństwami".

  Jako przykład nierozumnego oporu ksiądz Korpikiewicz podaje jeszcze jedno wydarzenie. Otóż w Wielką Sobotę mieszkańcy Rajca Duchownego, "by manifestacyjnie podkreślić i udokumentować niechęć swą do proboszcza i parafii",poprosili księzy z Radomia o poświęcenie pokarmów. Spotkała ich odmowa. Wówczas jeden z mieszkańców, "chłop śmielszej natury" odwżył się na rzecz niesłychaną: wziął kropidło i sam dokonał "poświęcenia" pokarmów. Ludzie dziwnie ten akt uznali za ważny. Lecz "jeśli jednak wolno badać i wnikać w niezbadane tajniki Boże, to stwierdzić należy, że sądzą po ludzku, Bóg czyn ten bluźnierczy ukarał. Wkrótce bowiem "prałacki pomocnik", jak cała wieś poźniej go nazwała, w przeciągu jednego tygodnia stracił dwoje dzieci".

  Śmierć ta podziałała na wszystkich przerażająco i odtąd zmienili swój stosunek do Kościoła i proboszcza, przestali go unikać, uczęszczali do parafialnej kaplicy, prosili o posługi religijne. "Wypada nadmienić, że pod koniec pierwszego roku istnienia parafii ogół parafian pogodził się z faktem dokonanym powstania nowej parafii".

ROZBUDOWA KAPLICY

   W miarę, jak niechęć i uprzedzenie naszych parafin malały, murowana kaplica była coraz częściej przepełniona, a ksiądz proboszcz z trudem przeciskał się między zebranymi "a najczęściej wracał na plebanię po nabożeństwie bez guzików na sukni i ubraniu".

   Toteż w stosownej chwili poddał pod rozwagę budowę choćby przybudówki z desek, której koszt wyliczono na 700 000 ówczsnych marek polskich, jednakże propozycji tej zebranie parafialne nie przyjęło. Przez jakiś czas sprawa utknęła w martwym punkcie.

   Jednakże ksiądz proboszcz, nie ustając w zamiarze, powołał komitet z osób życzliwych pomysłowi budowy kościoła (już nie przybudówki z desek). Zorganizowano zaraz zabawę, która dała "nadspodziewane rezultaty pod względem dochodu", później jeszcze dwie następne.

   Zaczęto gromadzić materiały (najłatwiej dostępne drewno), by pozbyć się tracacego na wartości pieniądza.

PIERWSZA KOMUNIA ŚW. - 1926 r.

DECYZJA PARAFIAN

  

    W niedzielę, 3 lutego 1923 roku, trzecie już ogólne zebranie parafian, które zdecydowało o przystąpieniu wiosną do budowy koscioła. Wobec tej decyzji, mieszkańcy Myśliszewic próbowali postanowienie udaremnić, "domagając się kolejny raz przeniesienia parafii do ich wsi. Zgromadzenie parafian żądaniu powyższemu sprzeciwiło się i postanowiło jednocześnie bezwzględnie rozbudować i powiekszyć kaplicę letniskową dla użytku parafialnego".

   Julian Jakubowski - inżynier architekt z Radomia przygotował projekt rozbudowy zatwierdzony przez Kurię Diecezjalną w dniu 16 lipca 1924.

KRUCJATA EUCHARYSTYCZNA...

   Wkrótce proboszcz znalazł się w nowym kłopocie: plac dotychczasowy okazał się zbyt mały na zrealizowanie planów i trzeba było dokupować część gruntów od sąsiednich właścicieli. Aleksander Piekarski oddał nieodpłatnie częsć placu od strony południowo - zachodniej, zaś pani Mirecka odsprzedała plac od północno - zachodniej strony.

   I w tym miejscu historii parafii pojawia się osoba pana Mariana Kaliszczaka, ówczesnego prezesa Sądu Okręgowego w Radomiu (epitafium w ścianie prezbiterium) "którego zesłała chyba Opatrzność Boża".

   "On to już w pierwszych początkach istnienia nowopowstałej parafii wspierał proboszcza swoimi radami i pomocą zwyczajną w różnych przykrych okolicznościach i ciężkich terminach jego duszpasterzowania.(...) przewodniczył wszystkim prawie zebraniom parafialnym, których celem i zadaniem było nadanie kierunku organizacyjnego parafii (...)

   Osobiście Sędzia Kaliszczak dopilnował spraw związanych z gruntami cmentarnymi, placem pod kościół, a na odkupienie "wyasygnował z własnej szkatuły 1500 zł.".

 

DUCHOWE BUDOWANIE

     W tym gorącym czasie troski o materialne budowanie parafii, nie zaniedbał ksiądz proboszcz równoległego wznoszenia budowli w sercach swoich parafian. Na mocy zezwolenia Władzy Diecezjalnej z dnia 23 stycznia 1923 roku, została dokonana w parafii kanoniczna erekcja Trzeciego Zakonu św. Franciszka, co miało miejsce w dniu 22 marca tegoż roku.

III ZAKON FRAŃCISZKAŃSKI

 

 

"Zakon ten, w szeregi którego zapisały się przeważnie niewiasty- mężczyzn aktualnie trzech tylko- przyczynił się bardzo do podniesienia poziomu moralnego i ducha pobożności ogółu parafian”.

     W tym czasie wśród niewiast i panien powstało kilkanaście Kół Żywego Różańca.

   ,,Mężczyźni na razie nakloni6 sic do tego nie dali”.

KAMIEŃ WĘGIELNY

              28 września 1924 roku odbyło się poświęcenie kamienia węgielnego, którego dokonał Ksiądz Infułat Piotr Górski, dziekan i proboszcz parafii św. Jana w Radomiu, w otoczeniu licznego duchowieństwa.

              "Z okazji tej uroczystości spisano akt odbytej uroczystości, który przez proboszcza parafii głośno został uczestnikom obecnym odczytany, a następnie w naczyniu szklanym wraz z innymi drobiazgami, jak monety (...) - zamurowany został w fundamencie krużganka z południowej strony kościoła, w rogu przy połączeniu tej części fundamentu z fundamentem nawy koście1nej”.

              Jeszcze jesienią tego roku stanęła główna nawa, przykryta dachem.

DALSZE PRACE

              W dalszych latach, mimo ciągłych trudności, zadłużenia, niechęci części parafian, prace posuwały się systematycznie.

Komitet budowy organizował dochodowe imprezy, proboszcz udał się z pierwszą w historii parafii wizytą pasterską (1925).

W tymże roku wykończono fronton kościoła z wieżyczką, rozbudowano obydwie zakrystie i podcienia, a kobiety zajęły się zbiórką ofiar na ornaty, kapy i bieliznę liturgiczną.

              W 1926 roku Komitet budowy zadecydował o wykończeniu wnętrza modrzewiem, co wykonano sprawnie. W tym czasie wykonano balustradę dębową i komodę w zakrystii.

 

              W 1927 roku Koło Żywego Różańca łącznie z III Zakonem Franciszkańskim, z ofiar i comiesięcznych składek kupiły dla kościoła baldachim i figury św. Stanisława i św. Wojciecha, które stanęły po obu stronach ołtarza.

              W 1928 roku po, zapowiedzi biskupiej wizytacji, prace nabrały tempa: dokończono obicie modrzewiowe na chórze, wykonano drzwi frontowe. Nieoceniony dobrodziej, pan Marian Kaliszczak, po porozumieniu z proboszczem, zamówił ambonę i \ stalle dębową na jedną stronę prezbiterium, ofiarowując swoje drewno. Ambonę projektował syn Sędziego pan Zbigniew Kaliszczak, a wykonał pan Wacław Papiński, miejscowy mistrz stolarski.

DZWONY

 

              Z kolei panowie Sędziowie: Suchański i Tyliński zaproponowali ufundowanie dwóch dzwonów. "Takiego oświadczenia i takiej ofiary proboszcz nie mógł zbagatelizować”. Wówczas, pomimo trudności finansowych, proboszcz zamówił trzeci dzwon.  Zostały wykonane w odlewni Braci Felczyńskich w Kaliszu i dostarczone 25 sierpnia 1928 roku.

 

              Dzwon największy (400 kg) - z ofiar parafian o imieniu ,,Józef”, dzwon średni (180kg) - dar Władyslawa i Eugenii Tylińskich - nazwany imionami dzieci ofiarodawców: ,,Kazimierz - Maria” dzwon mały (100 kg) - dar Stefanii i Edwarda Suchańskich nazwany imionami dzieci: ,,Krystyna - Stanisław - Zofia”.

              Poświęcenia dzwonów dokonano 7 października ,, Kiedy po raz pierwszy poświęcone dzwony uderzyły na procesję w czasie tej uroczystości, tak jakoś dziwnie rzewny i uroczysty

wytworzyły nastrój, że pod wrażeniem tego rozrzewnienia, prawie wszyscy uczestnicy uroczystości, serdecznie się rozpłakali”

 

              W 1929 roku, przed przełożoną z poprzedniego roku wizytacją Księdza Biskupa, ułożono posadzkę w kościele, a gospodarz z Piotrowic Jan Góźdź, ufundował konieczny konfesjonał, który wg projektu Zbigniewa Kaliszczaka, wykonał pan Papiński.